czwartek, 4 grudnia 2008

The Pooley Story


Ian Pooley 22.11.2008 @ Vinyl Warszawa - po wielu latach czekania w końcu trafiłem na jednego z moich ulubionych artystów.

Spodziewałem się technicznego i old schoolowego housowego grania, tak jak Pan Ian przyzwyczaił nas w swoich setach m.in. Live @ Fuse(1998r) czy Live @ Sputnik(2001r). Posiadam prawie całą dyskografie tego zawodnika ;) więc raczej nie myślałem, że będzie słabo.

Trafiłem przed lokal o godzinie 0:40 w stanie bardzo pozytywnym ;) Kolejka taka jak za komuny po mięso do rzeźnika, przerażony mówię "pewno i tak nie wejdę, bo znowu coś". Wszyscy czekają, kolejka stoi, wyskakuje Pan manager i mówi "nie wchodzimy, mamy kłopoty techniczne w lokalu". Pierwsza myśl - pewnie coś ze sprzętem itp. a druga myśl - pewnie kibelki.

Jak się okazało trafiłem w 10 - kibelki, więc zrezygnowany myślę "to już po zawodach, mogę wracać, do pierwszej parę minut Ian zacznie grać a ja i tak go nie zobaczę".
Aż tu nagle wyskakuje jakiś typ i mówi "zapraszamy" a że stałem nie daleko wbijam się na chama. Wszystko pięknie, jestem w środku, nawet nie pamiętam jak to się stało, że nie zapłaciłem za bilet - zawsze dwudziestak w kieszeni.

Podbiegam do baru, szybko browarek i lecę na floor zobaczyć czy już Pan Ian gra. Okazało się, że jestem przed czasem wszystko pięknie - piję browarka i czekam.
1:10 za konsoletą staje Ian Pooley, wszyscy biją brawo zafascynowani, więc stwierdziłem, że stoję za daleko i muszę to wszystko zobaczyć z bliska. Byłem teraz chyba z 1,5m od djki.

Wszystko pięknie słychać, tylko się delektować, początek tech housowy raczej, nowinki, dawno nie słyszałem takich tracków, ale w niebie nie byłem. Szklanka pusta browar empty, mówię "pewnie się rozkręci".

IAN POOLEY @ VINYL PART1

Ląduje przy barze, czekam w kolejce aż tu nagle dostaję na głowę takim trackiem, że wymiękam. Biegnę przez cały lokal, przepycham się przez tłum byle bliżej djki i nagle przypominam sobie, że znam ten numer, ale nie wiem skąd.

Więc piszę smsa do mojej new schoolowej buszkerowej encyklopedii czy zna ten kawałek. Oczywiście był problem z napisaniem jak napisać mu melodię, vocal żeby zakumał. Po 5min dostaję śmiejącego się smsa "nie czaję co ty do mnie piszesz stary hehehe".
Stwierdziłem, że sobie przypomnę i bawiłem się dalej. Kawałek mnie rozsadził, frunę w rytm setu pooleya aż myślę czy zagrałby coś dla mnie. Dziwna faza, sam jestem djem i wiem, że różnie reaguję na takie prośby.

Więc czemu nie, znam tak dobrze tego artystę, że nie powinno być problemu z trakiem na życzenie hehe, ale Houston mamy problem, jak mam mu to powiedzieć jak napierdziela pod uchem 400W.

IAN POOLEY @ VINYL PART2

Pomysł przyszedł szybko. Napisałem tekst na telefonie Dj Sneak - Keep On Groovin' (Ian's Fierce Mix 1997r), podsunąłem telefon pod jego oczy, uśmiechnął się, ale nic nie pokazał po sobie czy ok.

Stwierdziłem, że głupie to było, ale co tam, tyle czekałem, mogłem sobie na to pozwolić hehe. Zajarany bawię się dalej. Nagle słyszę Moloko - Sing It Back, chyba zaczyna się coś zmieniać, leci chłopak w stronę house'u i nagle tak jak w teleturnieju, jaka to melodia naciskam na guzik i po pierwszej nutce odpowiadam na pytanie - KEEP ON GROOVIN leci ;) patrzę na pooleya a on mówi "FOR YOU".

IAN POOLEY @ VINYL PART3

Od tej pory leciały same bomby takie jak Derrick May - Strings Of Life(1991r) , DJ Sneak - You Can't Hide From Your Bud(1997r), Ian Pooley - 900 Degrees(2001r). Impreza udana w 100%, warto było czekać tyle lat na takiego mistrza jak Ian Pooley, jeśli będziecie mieli okazję i lubicie muzykę House to idźcie śmiało, będzie zajebiście.

Jonkpa & Pooley




PS. Następnego dnia przypomniałem sobie o jaki kawałek chodziło jeszcze raz dzięki Buszku !!!



[EDIT] Chodziło o Sis - Nesrib :) Przyp. Buszek [/EDIT]

Pozdr
Jonkpa

3 komentarze:

JuNouMiCrew pisze...

A z czego grał Pooley? Winyle, cedeki, live czy jakieś serato/traktor?

Jonkper pisze...

20% vinyl i 80% cd szkoda ze wszyscy lecą w tą dziwna stronę ;(

Ojciec pisze...

Trafiłem tu całkiem przypadkiem stąd komentarz trochę po czasie ;)
Ianek to zdecydowanie pierwsza liga, nigdy nie zawodzi. Chętnie bym go częściej widywał nad Wisłą.

A sama impreza - palce lizać.
Ostatnia godzina setu - esencja - przy Phoenix - If I ever feel better (Buffalo Bunch Remix) myślałem że z butów wyskoczę :)

Przezacny event!