poniedziałek, 8 grudnia 2008

Nowe miksy na grudniową zmułę ;)





Na początek Mary Anne Hobbs i jej audycja specjalna poświęcona scenie Bristolu (KLIK). 12 mixów od lokalnych producentów takich jak m.in. Pinch, Headhunter, Wedge, Komomazmuk, Peverelist, czy Appleblim. Zdecydowanie warto sprawdzić. Różnorodnie muzycznie, ale czuć ten "brizzle flava". A tak jeszcze zostając przy Bristolu to w 2006 powstał całkiem ciekawy dokument o tamtejszej scenie - trailer w klipie powyżej. Film ma z 40 minut i nie jest tak nudny jak Dub Files z roku bieżącego. Zdecydowanie do przejścia. Trochę polecam, dla ciekawskich.

"The rest of the world follows where Brizzle leads…"


W sumie to jeszcze raz Bristol - nowy podcast Appleblima dla Rinse.FM. Podobnie jak poprzedni - rządzi! Do ściągnięcia TUTAJ. Tracklista w komentarzach.

Buszkers highly recommends!



Wracamy teraz na domowe podwórko. Z tydzień temu wyszła kontynuacja Niespodziewanego Końca Lata, jednego z moich ulubionych mixów ever. Pan Barto drugą część nazwał "Drugą Wiosną" (KLIK). Kompilacja bardzo zacna, dzisiaj poleciała do gotowania obiadu i weszła lepiej niż sam obiad.



Jedziemy dalej z reprezentami Polski. Prosto z krakowskiego getta ;) - chłopaki z Fluowankaz (typy w brylkach ze zdjęcia) wrzucili wczoraj promomix dla Qushi. Duuużo dubstepu, dwie własne produkcje i szalony banger duetu Crazy Cousins, którzy w styczniu zawitają do krakowskiego Prosiaka. Klikamy tutaj!




Dla spragnionych dźwięków minimali i tech-house - najnowsza marchewkowa kuchnia czyli Karottes Kitchen (KLIK). Co miesiąc w niemieckim radiu SSL (którego strona jest dla mnie nie do odnalezienia w odmętach internetu) pan Karotte popełnia pierwsza klasa selekcję w technicznie bezbłędnym stylu. Lepszej klubowej audycji z takimi dźwiękami nie znam, jak ktoś coś wie to proszę o tip.



Na koniec został mi Essential Mix pana Flying Lotusa. Mix polecany już na paru blogach, ale dobrej muzyki nigdy nie można przestawać chwalić i polecać. ;) Do odsłuchania i do ściągnięcia na newmixes. Mix bardzo eklektyczny, dużo dziwnych dźwięków, trochę hiphopu w starym stylu, trochę dubstepu, ale najwięcej jego własnych produkcji, które ja sam nazywam "hiphopem z 2073" bądź też "strasznie kwaśnym fajnym gównem". Dla otwartych głów - polecam.

W sumie trochę tego wyszło. Jednak tak mnie ta pogoda nie zmuliła. Nice.

Buszek

Wulff is the man!





Absolutny mistrz komiksowych stripesów. Tuż za nim oczywiście bugcity i hell-hotel ;) A tak ogólnie to pogodowa zawieszka chwilowo powstrzymuje mnie od nowych konstruktywnych wpisów. Inni nie wiem jaką mają wymówkę, ja sobie tą rezerwuję. ;)

[EDIT] Bartek zapodał linka do kolejnego genialnego internetowego komiksu.

Ladies and Gentleman,
The Perry Bible Fellowship!



[/EDIT]

Buszek

piątek, 5 grudnia 2008

Domówka

Filmik z naszej ostatniej domówki:


Udanego weekendu!

groh

czwartek, 4 grudnia 2008

The Pooley Story


Ian Pooley 22.11.2008 @ Vinyl Warszawa - po wielu latach czekania w końcu trafiłem na jednego z moich ulubionych artystów.

Spodziewałem się technicznego i old schoolowego housowego grania, tak jak Pan Ian przyzwyczaił nas w swoich setach m.in. Live @ Fuse(1998r) czy Live @ Sputnik(2001r). Posiadam prawie całą dyskografie tego zawodnika ;) więc raczej nie myślałem, że będzie słabo.

Trafiłem przed lokal o godzinie 0:40 w stanie bardzo pozytywnym ;) Kolejka taka jak za komuny po mięso do rzeźnika, przerażony mówię "pewno i tak nie wejdę, bo znowu coś". Wszyscy czekają, kolejka stoi, wyskakuje Pan manager i mówi "nie wchodzimy, mamy kłopoty techniczne w lokalu". Pierwsza myśl - pewnie coś ze sprzętem itp. a druga myśl - pewnie kibelki.

Jak się okazało trafiłem w 10 - kibelki, więc zrezygnowany myślę "to już po zawodach, mogę wracać, do pierwszej parę minut Ian zacznie grać a ja i tak go nie zobaczę".
Aż tu nagle wyskakuje jakiś typ i mówi "zapraszamy" a że stałem nie daleko wbijam się na chama. Wszystko pięknie, jestem w środku, nawet nie pamiętam jak to się stało, że nie zapłaciłem za bilet - zawsze dwudziestak w kieszeni.

Podbiegam do baru, szybko browarek i lecę na floor zobaczyć czy już Pan Ian gra. Okazało się, że jestem przed czasem wszystko pięknie - piję browarka i czekam.
1:10 za konsoletą staje Ian Pooley, wszyscy biją brawo zafascynowani, więc stwierdziłem, że stoję za daleko i muszę to wszystko zobaczyć z bliska. Byłem teraz chyba z 1,5m od djki.

Wszystko pięknie słychać, tylko się delektować, początek tech housowy raczej, nowinki, dawno nie słyszałem takich tracków, ale w niebie nie byłem. Szklanka pusta browar empty, mówię "pewnie się rozkręci".

IAN POOLEY @ VINYL PART1

Ląduje przy barze, czekam w kolejce aż tu nagle dostaję na głowę takim trackiem, że wymiękam. Biegnę przez cały lokal, przepycham się przez tłum byle bliżej djki i nagle przypominam sobie, że znam ten numer, ale nie wiem skąd.

Więc piszę smsa do mojej new schoolowej buszkerowej encyklopedii czy zna ten kawałek. Oczywiście był problem z napisaniem jak napisać mu melodię, vocal żeby zakumał. Po 5min dostaję śmiejącego się smsa "nie czaję co ty do mnie piszesz stary hehehe".
Stwierdziłem, że sobie przypomnę i bawiłem się dalej. Kawałek mnie rozsadził, frunę w rytm setu pooleya aż myślę czy zagrałby coś dla mnie. Dziwna faza, sam jestem djem i wiem, że różnie reaguję na takie prośby.

Więc czemu nie, znam tak dobrze tego artystę, że nie powinno być problemu z trakiem na życzenie hehe, ale Houston mamy problem, jak mam mu to powiedzieć jak napierdziela pod uchem 400W.

IAN POOLEY @ VINYL PART2

Pomysł przyszedł szybko. Napisałem tekst na telefonie Dj Sneak - Keep On Groovin' (Ian's Fierce Mix 1997r), podsunąłem telefon pod jego oczy, uśmiechnął się, ale nic nie pokazał po sobie czy ok.

Stwierdziłem, że głupie to było, ale co tam, tyle czekałem, mogłem sobie na to pozwolić hehe. Zajarany bawię się dalej. Nagle słyszę Moloko - Sing It Back, chyba zaczyna się coś zmieniać, leci chłopak w stronę house'u i nagle tak jak w teleturnieju, jaka to melodia naciskam na guzik i po pierwszej nutce odpowiadam na pytanie - KEEP ON GROOVIN leci ;) patrzę na pooleya a on mówi "FOR YOU".

IAN POOLEY @ VINYL PART3

Od tej pory leciały same bomby takie jak Derrick May - Strings Of Life(1991r) , DJ Sneak - You Can't Hide From Your Bud(1997r), Ian Pooley - 900 Degrees(2001r). Impreza udana w 100%, warto było czekać tyle lat na takiego mistrza jak Ian Pooley, jeśli będziecie mieli okazję i lubicie muzykę House to idźcie śmiało, będzie zajebiście.

Jonkpa & Pooley




PS. Następnego dnia przypomniałem sobie o jaki kawałek chodziło jeszcze raz dzięki Buszku !!!



[EDIT] Chodziło o Sis - Nesrib :) Przyp. Buszek [/EDIT]

Pozdr
Jonkpa

Still on top!






Co tam Q-Tip i Jazzanova, JNM008 to jest to! ;)

Pzdr,
Buchu

środa, 3 grudnia 2008

Buszkers - Pitched Down Vocals Minimal Mix






Pierwszy z serii nadchodzących mixów. Na początek minimal. Koncepcja jest taka, że chciałem przedstawić trend, który występuje w ostatnich miesiącach w tym gatunku muzycznym, polegający na używaniu "pitched down" vocals czyli bardzo nisko osadzonych męskich wokali. Niektórzy nie lubią tego typu wstawek, uważają wokale w minimalu za zbędne i zbyt cheesy, ja jednak nie mam nic przeciwko, co chyba widać ;)

Wiele z tych numerów ma już trochę czasu, nie są to jakieś "świeżynki", ale z pewnością wszystkie zasługują na uwagę. Są i prawdziwe parkietowe hity jak początkowy "I Should Have Gone Home", narkotykowe anthemy jak "Charly" czy "R U OK?" jak i mroczne i średnio taneczne - "Sex With Bass" i Villalobosowy remixowy hit na 7 rano "Blood On My Hands".

Polecam przesłuchać uważnie :)


TUTAJ ŚCIĄGAMY



Okładka autorstwa Bartka Szymkiewicza, szablon autorstwa mojego człowieka Frika (Krib Crew for life). Dzięki chłopaki!


Pzdr,
Buszek

poniedziałek, 1 grudnia 2008

W Klinice do 5 rano - zdjęcia

Wrzucam pare fotek (autorstwa Tajemniczego Fotografa) z ostatniej, wyjątkowo udanej, imprezy w warszawskiej Klinice. Wyrobiliśmy z Grohem normalny, ośmiogodzinny dzień pracy (od 21 do 5 rano!). Niech nikt nie myśli, że granie imprez to lekka robota ;) Ale nie narzekam - było nieźle.










Pozdrowienia.

Fil

Herbie Hancock

Dziś w Wawie (w Filharmonii Narodowej) występuję legenda jazzu, czyli Herbie Hancock.



Jego wkład w muzykę jest niebywały, a najbardziej znany numer to jeden z pierwszych numerów ze skreczem (Grandmastera DST) czyli Rock It:


Mój ulubiony numer to niejednokrotnie samplowany Chameleon. Od ponad roku mam go jako budzik w telefonie, więc każdy dzień zaczynam od tych dźwięków ;)

Zobaczcie jego wykonanie z 1974 roku:






pzdrw

/groh

Unglaublich pumpen bass



Było ciężko. I życiowo i muzycznie. Ale od początku. Po dobiciu do Krk w piątek o 20, moj super host - pan Janeczek, zabrał mnie na małopolskiego klasyka żywieniowego - gruzińskie chaczapuri. Szybki lawasz z serem gruzińskim, do tego dwie lampki wina (darmowe próbki, zero lansu), ogarka w domu u Janka (który nie pił wina, bo jest straight edgem, dodatkowo nie je fastfoodow przed imprezą bo by musiał wrócić do domu umyć zęby) i polecieliśmy do qushi na Dapayka i Feelaza. Chłopaki przycinali elegancko na maxa, nawet potańczyłem pod koniec imprezy, wcześniej ograniczałem się do napinania łydki i bujania główką. Wieczór zakończył się wodą mineralną Primavera i pierwszym podejściem do obejrzenia Ironmana. Tony Stark jakoś nas specjalnie nie porwał i po 6 wbiliśmy przysłowiowego gwoździa. Aaa, no i jeszcze zdjęcie Feelaza grającego Akufena. Massive. Jakość zdjęcia odzwierciedla mój stan umysłu w tym czasie.



Następny dzień upłynął na słodkim lenistwie, dwóch następnych podejściach do Ironmana (daliśmy radę), okupowaniu Trattoria Soprano (zupa cebulowa z boczkiem i grzanką mistrz nad mistrze) i podziwianiu łazienki Janka. Sprawdźcie tą baterię, szok, chciałem umyć ręce przed umyciem rąk, tak jest fajnie.



Posh, innit?

Skończyliśmy się wylegiwać po 20, zwinęliśmy manatki i wyruszyliśmy do Ministerstwa. Po drodzę odwiedziliśmy jeszcze Szalonego Jakuba w śmierdzącej tłuszczem knajpie Koko, gdzie mcut pałaszował klasyczny polski filet z frytasami i suróweczką. Po przybiciu piąteczki zwinęliśmy się, bo Janek bał się, że przesiąknie zapachem tłuszczu i będzie musiał iść do domu się przebrać (i umyć zęby przy okazji).

Do Ministerstwa dobiliśmy około 21, spodziewaliśmy się 4 osób w klubie a tu niespodzianka. 2/3 lokalu już zawalone, ludzie na parkiecie pytają kiedy będzie grane bo już ich kostki swędzą. W szoniu, jak to mówi Janek. Podpięliśmy się, Januszowi behringer w końcu odpalił i zaczął sypać swoimi szlagierami z Abletona. Przed 23 wbiłem się ja, podegrałem godzinkę od sasa do lasa, siadało wszystko, pełen dancefloor nonstop. Później Janek przyjebał pure techno, też wszystko pięknie grało. Ja pookupowałem bar z godzinkę, zaprawiłem się wiśniówką, poprzepychałem parę razy do toalety i z powrotem (asekuracyjny sik przed graniem to podstawa), stwierdziłem, że więcej ludzi do tego lokalu już nie wejdzie i ruszyłem zmienić naszego polskiego Luciano. Pod koniec sypał on takimi ciężarami, że ja zachęcony też poleciałem ciężko, co spotkało się z aplauzem publiczności, więc grałem najgrubsze elektro i bassy jakie miałem.



Mr Oizo - Positif, Alex Gopher - Aurora, Boys Noize - &Down, LFO - Freak, Duke Dumont - Hoy, AC Slater - Jack Got Jacked (Jack Beats Remix) - przechodziło wszystko, im ciężej tym lepiej. Nie powiem, wyżyłem się, brakowało mi takiego chamskiego rejwa z samymi ciężarami. I like. O 3 Janek przechwycił stery, poleciał ze swoimi bangerami i około 4.30 zakończył Flying Lotusem i Peverelistem (chyba). Odrobinę wcześniej na drugiej sali Atemi próbował wygonić ludzi do domu puszczając "Blinded by the lights" ale spotkał się ze skrajnie odwrotną reakcją ;) Nieźle wyglądały pary tańczące przytulańca do The Streets. Respect.




W końcu zwinęliśmy graty i udaliśmy się do qushi zobaczyć co u mentalcuta. No i zastaliśmy taki oto obrazek.



Jamesa dopadła żołądkowa grypa i kimał na kanapie, ale okazał się na tyle gościnny, że po pół godzinie powrócił do życia. I tak nam zleciało, razem z Dresem, Olgierdem, Jankiem i Mcutem do rana. Hity poranka to:

"Das ist unglaublich pumpen bass"

oraz

"Z deka kajfi ale gadu działa" (po tym jak dresu spuścił kompa mentala w toalecie)


Pzdr,
Buszkers

sobota, 29 listopada 2008

Tak to się zaczęło...

Kiedyś na jednej z wycieczek szkolnych usłyszałem na jednym ze straganów z kasetami (które wtedy kosztowały po 20 tysięcy złotych) tekst, który nie zestarzał się do dziś:


JA WIEM, ŻE CZASEM SĄ UPADKI I WZLOTY,
DZIEWCZYNY TO NIC WIĘCEJ JAK TYLKO KŁOPOTY!

XXVIII Międzynarodowy Festiwal Piosenki w Sopocie, 22 sierpnia 1991:


potem zarządził Liroy, a co było wcześniej?!


trafiłem dziś na taki oto numer zespołu ponoć punkowego:
Deuter - Nie ma ciszy w bloku (1987)


A teraz smaczek dla b-boyów prosto od nieśmiertelnego Franka Kimono (1984!):



piona!

/groh

piątek, 28 listopada 2008

WestCoast & EastCoast Classics

Cos ostatnio sporo piszę o rapie, ale nie ukrywam, że troche tej muzy się w życiu nasłuchałem.

Mój człowiek z włocławskiej ekipy W barwie dźwięku, znany fan G-funku - Moon$hy stworzył ciekawe zestwienia amerykańskich klipów: Moon$hy Zaprasza na Top 60 WestCoast Classic Video Vol.1 oraz Moon$hy - Zaprasza na Top 40 Wideoklipów EASTCOAST! .




Aż się łezka w oku kręci :)

Ale najbardziej podoba mi się puenta z tej strony:
"Gdy ktoś , zapyta mnie ,kiedy zakochałem się w G-Funk’u to mu odpowiem że G-Funk zakochał się we mnie."

Big Up!

/groh

Yac - Berlin Steppin Project Live



Yac - Berlin Steppin Project Live @ Diggin Party 3, Poznań, 22.11.2008


Nic tylko ściągać. DUB IS THE WAY!

Tracklista:

"Z tych istotniejszych mniej więcej chronologicznie, w większych lub mniejszych partiach, użyte były:

2562 - channel two
Ela Adamiak - jesienna zaduma
skream - sandsnake
anders ilar - ludwijka 5
christian bloch - dawn
headhunter - entity
beat pharmacy - ghostships
rasmus moebius - vintage
sngl filtr - all form
frank bretschneider - a soft throbbing of time
krill minima - the sea horse and the soft coral
hieronymous - waiting
distance & skream - wise man
rhythm & sound - aerial
christian bloch - the struggle
quantec - ray of hope
alva noto - u 07
quantec - ray of hope (a made up sound rmx)
trg and dub - loosing marbles
martyn - suburbia
headhunter - drop the waste
rhythm&sound - best friend
pulshar - dub by the river
2562 - theorem
organon - pure

+ jeszcze trochę materiału cudzego i swojego we własnych edycjach..."


Pzdr,
Buszko

czwartek, 27 listopada 2008

Wu-Tang vs 1200 Warriors and DJ Sneak





Prawdziwa parkietowa bomba od nowojorskich 1200 Warriors, wyszła też w remixie chi-town's best - the original house gangster DJ Sneak. Do kupienia na beatporcie! Na pewno poleci w sobotę w Ministerstwie, gdzie z Jankiem Miankiem będziemy molestować parkiet naszymi największymi bangerami i lać przez dziurkę od klucze woskowe delicje. Zero szczypania, w końcu Andrzejki! ;)





Serdecznie zapraszam, na pewno będzie grubo! Może nawet Janek pożyczy mi jakiś ładny kardigan, co bym stylistycznie nie odstawał. Plakat zmontował Bartek Szymkiewicz, gorący ziom od bugcity i hell-hotel! Tak go lansuję a on i tak logo nie chce zrobić, lewar jeden.

Elo
Buszex

Podsumowań czas ;)

I mi udzielił się nastrój końca roku (na blogu brakuje tylko ozdób świąteczno-noworocznych). Kilka traków, ktore szczerze mnie wzruszyły przez ostatnie miesiące:

Surkin feat. Chromeo - Chrome Knignt



Świetne brzmienie, nawiązujące do klubowej elektroniki wczesnych lat 90, ale zarazem bardzo nowoczesne i świeże. Plus ekstra wokal Chromeo. Mogę tego słuchać bez końca.


Moby - I Love To Move In Here



Melancholijny, a przy tym bardzo taneczny, singiel z nowej płyty Moby'ego. Czy smutek i radosc to nie najlepsze połączenie na parkiecie? :) Warto wspomnieć o paru niezłych remixach tego kawałka (np. w wersji Crookers).


DJ Mujava - Township Funk



Mocny i bardzo surowy numer w niemal acid house'owym klimacie. Z tym że bas i rytmika na miarę dzisiejszych wymagań. Tak, jak kawałek Surkin/Chromeo - w ogóle się nie nudzi :)


A z bardziej oldskulowych rzeczy podobały mi się:


740 Boyz - Shimmy Shake



Prostacki i szowinistyczny hip-house z początku lat 90. Mnóstwo energii i niesamowity parkietowy potencjał. Jaram się :)


Żeby rozckliwić się nieco na koniec i sięgnąć do zupełnie oldskulowych rzeczy, kawałek, który bardzo lubię, śpiewany przez gościa, którego bardzo lubię.

James Brown and Marva Whitney - Sunny



Tyle. Pozdrowienia.

Fil

środa, 26 listopada 2008

jeszcze nie wszystko stracone

Yo!

Kiedyś wyznawałem teorię, że rap skończył się w momencie pojawienia się 50centa.



Jednak nie jest tak źle dorwałem ostatnio kilka świetnych, tegorocznych płytek.
Najpierw coś dla tych którzy mają dość zimna i śniegu za oknem, a jeśli do tego tak jak ja chcielibyście odwiedzić Australię (bo tam nakręcony jest teledysk) to rzućcie okiem i uchem na pierwszy od 10 lat klip kalifornijskiego zespołu People Under The Stairs. Polecam cały album FUN DMC, a przed Wami The Wiz:


Ze bardzo dobrą płytą wrócił legendarny członek TCQ Q-Tip. Jego Renaissance to płyta, do której wracam z przyjemnością dość często (właśnie pojawił się winyl w Polsce -> SIDE ONE).

Są już dwa klipy, ale wrzucę inny numer z płyty. a co?!
Zamykający płytę "Shaka" :


J Dilla ma w Polsce rzeszę fanów, więc pewnie wszyscy już o tym napisali, ale warto nastrojowo skończyć notkę ;)
W tym roku wyszła płytka brata wyżej wymienionego. Illa J (jak mawiają Francuzi: le petit frère de J Dilla) stanął na wysokości zadania.
Najpierw numer, którego na płytce Yancey Boys nie ma, ale zobaczcie ilu znanych propsuje młodziaka:

Na koniec skoro miało być nastrojowo to proszę:
"All Good"


PEACE!

/groh