niedziela, 22 listopada 2009

Dieta - Jak uniknąć koszmaru jo-jo

Wszystko zaczęło się w środę wieczorem, kiedy to zaczęliśmy w szerszym gronie junoumenów rozmawiać o sposobach na utrzymanie adekwatnej do wzrostu, postury ciała.
Wielu z nas już w przeszłości stosowało przeróżne diety z większym lub mniejszym efektem jednak informacja, która pojawiła się pomiędzy nami, zelektryzowała nas wszystkich - jakiś czas temu pojawiła świetna dieta, która nie dość, że znakomicie działa, to jeszcze pozwala uniknąć koszmaru związanego z efektem jo-jo.
Jej założeniem jest odżywianie się energią słoneczną - nie pytajcie mnie dlaczego akurat tak. Jedno jest pewne - działa, choć niepotwierdzone pogłoski mówią o drobnym efekcie ubocznym, ale o tym za moment.
Głównym zwolennikiem i propagatorem tejże diety jest Jacek Łaszczok, w szerszych kręgach znany jako Stachursky. W te wakacje wydał on swoją bodajże 14 już płytę. W przebogatej dyskografii zajmuje ona jednak jedno z najważniejszych, obok debiutu, miejsc.
Pojawiają się głosy o geniuszu tego twórcy, ogromnej swobodzie w poruszaniu się pośród nowych trendów w muzyce, sztuce i w ogóle w poruszaniu się.
Koronnym dowodem jego omniscjencji a także skuteczności wspomnianej diety jest fakt, że Artysta czuje się po niej wręcz doskonale. Nagrał nawet o tym piosenkę. I ta właśnie piosenka męczy mnie już od środy wieczorem i obawiam się, że nie opuści mnie dopóki nie przekażę jej dalej.
Szanowni Państwo - musiałem to zrobić. Fil i Yoma - dzięki za przedstawienie tego numeru - bez Was byłbym nieświadomym odbiorcą a teraz czuję, że właśnie staliśmy się świadkami narodzin hitu tego roku. Chociaż coś mi się wydaje że nie chciałbym być, przynajmniej trzeźwy, w miejscach gdzie on będzie się tym hitem stawał.


Co do efektu ubocznego - podejrzewa się, że dieta słoneczna prowadzi do szaleństwa ale z drugiej strony czymże w obecnych czasach jest normalność.

Pozdrawia również czujący się dosko.
/link

P.S. w drugim numerze pt "jam jest 444" mamy podane przez Autora swoiste resume jego życia w odniesieniu do kalendarza Majów. Chyba ten koniec świata w 2012 to jednak nie przelewki...




Bookmark and Share

1 komentarz:

Małgorzata pisze...

pozostaje nam jedynie zostać "Żółtą Magnetyczną Gwiazdą", kupić "zielony Zamek Symbolizacji" a wtedy to już rozstąpią się morza i góry i świat jest nasz.