
Wielka piona dla ekip Club Collab i Na Stare Milion za zorganizowanie tej niezwykłej imprezy i umożliwienie mi upamiętnienia tego magicznego wieczoru na taśmie wideo. Jako że jest to mój debiut w roli operatora i początki montażysty mam świadomość, że moje dokonania mogłyby zostać srodze zjebane przez pierwszego lepszego studenta filmówki. Dlatego będąc totalnym laikiem jeśli chodzi o tajniki sztuki filmowej, zacytuję w tym miejscu słowa bohatera wieczoru:
It’s my life, I do the fuck I want!
Tak więc po moim filmowym debiucie możecie się spodziewać takich atrakcji jak wszechogarniająca ciemność, chaotyczne prowadzenie kamery, brutalne manewry zoomem, kiczowate efekty typu Glow, Dazzle i Light Rays, a wszystko to skręcone z jednego miejsca, jedną, 20-letnią kamerą, na bezwzględnie najbardziej lou-fajowym nośniku jakim jest kaseta VHS.
Życzę miłego odbioru.
pozdro
cziken
p.s. Na obszerną relację tekstową z wydażenia zapraszam na blog Sebola.
Jaram się, jak wrócę z tyrki to odpalam! :)
OdpowiedzUsuńto ja pierwszy zjadę haha ;p film fajny, ale przeplotu nie usunąłeś i dziwnie to wygląda :v
OdpowiedzUsuńdla mnie bomba!
OdpowiedzUsuńgdybym tam nie był to pomyślałbym, że to nagrane 15 lat temu
hmm... przeplot, czyli te poziome paski? jak to się usuwa? cz
OdpowiedzUsuńW Premiere robi się to zaznaczając przy eksporcie "deinterlace video." Też mi się to rzuciło w oczy, poza tym wpytkę.
OdpowiedzUsuńdzięki. sprawdzę czy w final cucie też siedzi coś podobnego.
OdpowiedzUsuńHmm,ja montuje filmy w Vegasie. Przeplot robisz wtedy kiedy chcesz, aby materiał był puszczany na TV. Do neta robi się bez przeplotu. Tak zwane Upper field lub Lower field. Należy je usuwać! ;p
OdpowiedzUsuń