wtorek, 21 kwietnia 2009

wojna polsko-ruska

Zdaje się, że do tej pory na tym blogu nikt za bardzo nie pisał ani o filmach, ani o literaturze. Jest jednak okazja - 22 maja będzie premiera nowego filmu X. Żuławskiego pt. "Wojna polsko-ruska". Trailer poniżej:



Jak łatwo sie domyśleć film jest na podstawie głośnej parę lat temu powieści Doroty Masłowskiej. A że Masłowską uważam za bardzo utalentowaną, a jej debiut za świetny - wspominam o tym tutaj.

Polecam przede wszystkim książkę (mam wrażenie, że prawnie nikt jej nie czytał, a prawie kazdy ma banalnie stereotypową opinię na jej temat). Film po trailerze wydaje się być w stylu "mtv-plastik", co może robiło wrażenie przy pierwszych filmach G. Ritchie'go, ale dziś jest już tanim i ogranym chwytem. Być może się mylę. W każdym razie ojciec reżysera to nieprzecietnie zdolny typek, do syna się jeszcze nie przekonałem. Film więc chętnie zobaczę. Wątpię jednak, żebym pobiegł na niego juz w dniu premiery.

Pozdro!

Fil



Bookmark and Share

10 komentarzy:

  1. masłowska sucks for real. nigdy nie zrozumialem fenomenu tego bełkotu.

    OdpowiedzUsuń
  2. tak jak trudno pojąć
    "fenomen bełkotu" poezji Białoszewskigo albo prozy Gombrowicza... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. całkiem celna riposta... nah nah.

    OdpowiedzUsuń
  4. pan x plejade najciekawszych mlodych aktorek zgromadzil: bohosiewicz, strzelecka, prus... do tego jeszcze szyc... jaram sie...

    OdpowiedzUsuń
  5. porownywanie maslowskiej do bialoszewskiego i gombrowicza to grube naduzycie drogi panie. zaloze sie ze jej pisanina nie przetrwa proby czasu.

    OdpowiedzUsuń
  6. jaki beef ;-)zwykla dyskusja, nie ma co sie spinac, pzdr

    OdpowiedzUsuń
  7. Z perspektywy dzisiejszej to przesada - oczywiscie. A czy przetrwa, czy nie, to kiedyś tam się przekonamy. Musi przede wszystkim napisać jeszcze pare rzeczy.

    Przyrównujac M. do B. i G. mialem na mysli to, ze tamci tez pisali w sposob, który bez problemu okreslic "belkotem".

    Tak jak zwykly sluchacz radia zet, okresla rocka "jazgotem" a techno "łupanką". A jednak zdarzaja sie i jazgotliwe i łupiące rzeczy swietne, czy nawet wybitne.

    "Bełkot" Masłowskiej uważam za świetny w każdym razie.

    I tyle :)

    P.S. ha! wiedziałem, że post o Masłowskiej wywoła dyskusje; moją blogową ambicją jest teraz, by każdy mój post miał co najmniej 10 komentarzy ;)

    OdpowiedzUsuń